João Ricardo Lopes: dwanaście świateł

João Ricardo Lopes (ur. 1977 w Guimarães) – portugalski pisarz, autor tomów poetyckich, opowiadań oraz felietonów o charakterze literacko-publicystycznym.
Zdjęcie autora: Sónia Antunes

.

João Ricardo Lopes (ur. 1977 w Guimarães) – portugalski pisarz, autor tomów poetyckich, opowiadań oraz felietonów o charakterze literacko-publicystycznym. Absolwent filologii nowożytnej na Uniwersytecie w Porto, ukończył także studia podyplomowe z teorii literatury na Uniwersytecie w Minho. Obok pracy pisarskiej od lat zajmuje się nauczaniem literatury portugalskiej i literatury dla dzieci i młodzieży na różnych poziomach edukacyjnych – od szkoły podstawowej po uniwersytet.

Jego twórczość cechuje wyraźna intertekstualność, widoczna zarówno w wyborze mot mott i cytatów, jak i w dialogu z tradycją literacką – od Homera po Louise Glück. W poezji i prozie często powracają tematy takie jak światło i cisza, duchowe ubóstwo, krytyka ludzkich słabości czy egzystencjalny pesymizm. Prozę autora wyróżnia ironiczne spojrzenie na rzeczywistość społeczną, pełne humoru i przenikliwej obserwacji – także w odniesieniu do samego środowiska literackiego, które bywa obiektem łagodnej satyry i autoironii.

Od debiutu w 2001 roku zdobył liczne nagrody literackie. Jego utwory zostały przetłumaczone na kilkanaście języków, w tym również, po raz pierwszy, na język polski.

NATYCHMIASTOWE SPALENIE

Tadeusz Różewicz, Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert –
oni postrzegają chleb w zupełnie inny sposób:
zbierają go ziarnko po ziarnku, z ironią, humorem,
z powściągliwą czcią

ja lubię chleb, poezję,
lubię głośno wymawiać polskie imiona

to prawda, że to wymaga wysiłku – każde ziarno to ciężar,
ziemska luminescencja, lekcja dla wieczności

kiedyś przeczytałem wiersz Różewicza i pomyślałem:
nigdy nie stworzę niczego podobnego.
potem przeczytałem Szymborską i zrozumiałem,
że Polacy grają w innej lidze.
a kiedy trafiłem na wiersze Herberta,
stanąłem przed dylematem

wrócić czy na nowo, ab imo corde,
zbudować swój dom?

nie było to proste.
wtedy jeszcze nie znałem Czesława Miłosza.
Miłosz przyszedł na końcu

Miłosz był jak natychmiastowe spalenie

(Wiersz niepublikowany)

.

COMBUSTÃO INSTANTÂNEA

Tadeusz Różewicz, Wisława Szymborska, Zbigniew Herbert,
eles veem o pão de maneira muito distinta,
colhem-no bago a bago cheios de sarcasmo, de humor,
de reverência circunspeta

eu gosto de pão, de poesia, de dizer em voz alta
os nomes polacos

é certo que dão trabalho: todo o cereal é um ónus,
uma luminescência terrena, uma aula para a eternidade

uma vez li um poema de Różewicz e pensei
nunca vou conseguir algo do género.
depois li Szymborska e percebi
que os polacos são de outro campeonato.
mais tarde quando descobri os poemas de Herbert
deparei-me com o seguinte dilema

voltar para trás ou reinventar ab imo corde
a minha casa?

não era fácil.
nessa altura não havia lido ainda Czesław Miłosz.
Miłosz veio no fim

Miłosz foi uma combustão instantânea

(Poema inédito)

.

MAŁA POCHWAŁA CYTRYN

dla Céu

.

ważę je w dłoni, gładzę ich pomarszczoną skórkę,
zielonkawy pył spoczywa między zwojami
ich grzbietu.
potem, w misie z owocami, są zawsze słońcem, światłem
które ogrzewa dom z czułością

nóż przecinający je na pół napełnia się ich
przezroczystą i pachnącą – i gorzką –
krwią, a nozdrza chłoną ich obecność
żywą
i pełną mocy

żaden pokarm nie wzgardzi skromnym wyciekiem
tego cytrusa, tak jak i pamięć
nie odrzuca głosu dawnych mistrzów, których mieliśmy
i którzy niegdyś narzucali nam niezłomną
przyzwoitość pióra na papierze

powiedziałbym, że krew cytryn jest czysta
i może odrobinę smutna,
ale nigdy obojętna – nigdy niegroźna

25.03.2025
(Wiersz niepublikowany)

.

PEQUENO ELOGIO AOS LIMÕES

para a Céu

.

sopeso-os na mão, acaricio-lhes a pele enrugada,
o pó-verdete repousando entre as volutas do seu
dorso.
depois na fruteira eles são invariavelmente o sol, luz
que a casa acalenta com prazer

a faca que os corta pela metade enche-se do seu sangue
translúcido e perfumado – e amargo –
e as narinas ventilam a sua presença vívida
e pujante

nenhum alimento desdenha o segregar humilde
deste citrino, como não o faz a memória
à voz de velhos mestres que se tiveram, e que outrora
nos impunham a decência inquebrável
da caneta sobre o caderno

diria que o sangue dos limões é cândido
e talvez um pouco triste,
mas jamais inócuo – jamais indiferente

25.03.2025
(Poema inédito)

.

CZŁOWIEK TO CIĘŻAR

człowiek to ciężar, stary, zgarbiony
i rozciągnięty w progu drzwi

zapomniano o nim
a on zapomniał o sobie

noc wyszła mu naprzeciw
i zatrzymała go w trybach świata

człowiek jest dawny
może nawet bez właściwego czasu:

ma jutę zamiast skóry
a zamiast wnętrzności – strzępy materiału

człowiek nosi w zgaszonych ustach kwiat
a w nim – ptaka, przytulonego i śpiącego

Z tomu Contra o Esquecimento das Mãos (2002)

.

O HOMEM É UM FARDO

o homem é um fardo, velho alquebrado e
estendido na soleira das portas

esqueceram-se dele
e ele esqueceu-se de si

a noite pôs-se-lhe ao caminho
e fê-lo parar na engrenagem do mundo

o homem é antigo
talvez mesmo um homem sem tempo certo:

tem serapilheira em lugar de pele
e em vez de tripas é feito de trapos

o homem ostenta na boca apagada uma flor
e nela um pássaro, aconchegado e adormecido

De Contra o Esquecimento das Mãos (2002)

.

WIADOMOŚĆ DLA PANA KOMRIJA

Mijnheer, uw verzen
Waren lang niet slecht…
Gerrit Komrij

.

drogi panie Komrij, pańskie wiersze
są, proszę sobie wyobrazić, całkiem dobre.
odkryłem to dziś między czternastą pięć
a za dziesięć czwartą, bujna
przerwa z morzem w tonacji gwizdu
i pewną, wyobrazi pan sobie, Holenderką
niemal dwa metry dalej. takie
zadziwienie wciąga nas w rzeczy.
wiersze poety to pięści,
mocne, pięści ze stali, pańskie
są, niech pan będzie łaskaw, całkiem zgrabne.
czytam je z podziwem, z mlaskaniem,
z morzem, drogi panie Komrij,
gwiżdżącym niczym w pantomimie.
niech pan powie, czyż to nie jest,
drogi panie Komrij,
czysty przypadek łobuzerskiej satysfakcji?

Z tomu Reflexões à Boca de Cena / Onstage Reflections (2011)

.

RECADO PARA O SENHOR KOMRIJ

Mijnheer, uw verzen
Waren lang niet slecht…
Gerrit Komrij

.

caro senhor Komrij, os seus versos
por acaso são até bastante bons. vim
a descobri-lo entre as catorze e cinco
e as dezasseis menos dez, lauto
parêntesis com o mar em tom de assobio
e uma, imagine-se, uma holandesa de
quase dois metros de distância. tanta a
admiração que nos mergulha nas coisas.
os versos de um poeta são punhos
firmes, são punhos de aço, os seus por
acaso bastante jeitosos. leio-os
admiradamente com estalidos de
boca, com o mar, caro senhor Komrij
assobiando num modo de pantomina.
diga lá se isto não é, caro senhor Komrij
um caso mesmo de velhaca satisfação

De Reflexões à Boca de Cena / Onstage Reflections (2011)

.

POWRACAĆ

powraca się na wiele sposobów:
do domu, do nocy, czasem, nigdy więcej, na zawsze.
ale także po domu, do siebie,
do dotyku mebli, do zapachu mydła,
do innych czasów, do tamtej chwili, do znów teraz.
powraca się na początku, po wakacjach,
do tamtego miejsca, z tamtego czasu, z tamtych wspomnień,
do tamtego słońca jak z tiulu, do ciszy,
do rozmowy, do pewnego dnia, niespodziewanie,
blisko i przeszle, ze łzami lub bez,
celowo, przypadkiem, niechcący, chcąc.
powraca się naprawdę na wiele sposobów, w złudzeniu,
tym samym słowem, słowami, które
nigdy nie są pierwotnym krzykiem wypowiedzianych słów.
powraca się na różne sposoby, wiele razy,
gdy się tego najmniej spodziewa, i bo tak.
bo takie jest życie, bo nieskończoną łaską jest
poprawić swoją odpowiedź, bo tak, bo tak działa
teatr serca, bo spojrzenie jest okrągłe,
bo na końcu jest początek, bo, bo tak.

Z tomu Reflexões à Boca de Cena / Onstage Reflections (2011)

.

REGRESSAR

regressar regressa-se de muita maneira
a casa, à noite, às vezes, nunca mais, para sempre.
mas igualmente a depois da casa, a nós próprios
ao toque da mobília, ao cheiro do sabonete
a outros tempos, à altura em que, a de novo agora.
regressa-se no princípio, no fim das férias
àquele lugar, daquele tempo, daquelas memórias
àquele sol de tarlatana, ao silêncio
a uma conversa, a certo dia inesperadamente
próximo e passado, com lágrimas ou sem elas
a propósito, por acidente, sem querer, por querer.
regressa-se de muita maneira, de facto, numa ilusão
com as mesmas palavras, com as palavras que não
são nunca o clamor primordial das palavras ditas.
regressar regressa-se de muito modo, de muita vez
e quando menos se espera e porque sim.
porque é assim a vida, porque infinita graça é a de
emendar a réplica, porque sim, porque assim é o
teatro do coração, porque redondo é o olhar
porque no fim é o princípio, porque, porque sim

De Reflexões à Boca de Cena / Onstage Reflections (2011)

.

KARNAWAŁ I WIELKI POST WEDŁUG BRUEGLA

przyjmijmy, że życie prowadzi nas
to w prawo, to w lewo
tej właśnie sceny Bruegla,
zmuszając nas raz do surowego przestrzegania smutku,
innym razem — do osobliwego bałwochwalstwa śmiechu

śpiewaj, mój synu, śpiewaj
mówiłaś przy wejściu do ganku
i także że apostołowie melancholii
są — spośród grzeszników — najbardziej fanatyczni
i najokrutniejsi zabójcy słońca.

Z tomu Eutrapelia (2021)

.

CARNAVAL E QUARESMA, SEGUNDO BRUEGEL

admitamos que a vida nos encaminha
ora para a direita ora para a esquerda
dessa pintura de Bruegel,
obrigando-nos umas vezes à estrita observância da tristeza,
outras vezes obrigando-a nós à bizarra idolatria do riso

canta, meu filho, canta
dizias tu à entrada do alpendre
e também que os apóstolos da melancolia
são entre os que pecam os mais fanáticos
e os mais terríveis abafadores do sol

De Eutrapelia (2021)

.

WIECZERZA W EMAUS, PINACOTEKA DI BRERA

oświetleni zdumieniem
tym żywym światłem Caravaggia,
i my gdzieś wyruszymy.
to w ciszy słowa mówią najwięcej –
to w ciszy mówią wszystko.

Z tomu Eutrapelia (2021)

.

A CEIA EM EMAÚS, PINACOTECA DI BRERA

iluminados pelo assombro
dessa luz viva de Caravaggio,
também nós iremos a alguma parte.
é no silêncio que as palavras dizem mais –
é no silêncio que elas dizem tudo

De Eutrapelia (2021)

.

CZERWONE RÓŻE, NIEBIESKIE AGAPANTY

nic teraz piękniejszego
niż czerwień róż,
niż niebieskie agapanty na ziemi

nic bardziej wzniosłego
niż ta najkrótsza mgła,
która poprzedza rzeczy i zapowiada lato

ta chwila,
gdy światło spada gęsto i nagle, a droga się kręci,
a kraty podpierają nieznośną małość
świata

ta chwila,
gdy oczy lecą jak kamienie rzucone,
i nie wiedzą nawet,
w którą stronę lecą

Z tomu Eutrapelia (2021)

.

ROSAS VERMELHAS, AGAPANTOS AZUIS

nada mais belo agora
do que o vermelho das rosas,
do que os agapantos azuis sobre a terra

nada mais sublime
do que o nevoeiro brevíssimo
que antecede as coisas e anuncia o verão

esse instante
em que a luz cai mais junta e a estrada roda
e as grades amparam a insuportável pequenez
do mundo

esse instante
em que os olhos voam como pedradas
e não sabem sequer
para que lado voam

De Eutrapelia (2021)

.

DOŚWIADCZENIE MIODU

nie ma nic piękniejszego
niż sączenie się miodu z barci.
wspinaliśmy się wysoko, a mgły brzęczały,
małe demony, które śpiewają
i gryzą

sposób, w jaki słońce tam spływa,
jest w swej powolnej gwałtowności zagadką.
płynie w drzazgach złota, które ranią usta
i które od czasów Hezjoda
są całą poezją Europy

Z tomu Eutrapelia (2021)

.

A EXPERIÊNCIA DO MEL

nada existe de mais belo
do que a sangria do mel nos cortiços.
subimos a um alto e as neblinas zumbem,
são pequenos demónios que cantam
e mordem

o modo como o sol escorre aí
é na sua lenta brusquidão um enigma.
flui em estilhas de ouro que magoam a boca
e que desde Hesíodo
têm sido toda a poesia na Europa

De Eutrapelia (2021)

.

ETYKA

otwierasz okno albo drzwi,
i wpada nie tylko światło, lecz także świergot ptaków,
zapach deszczu, wilgoć trawy.
to tylko zwykły dzień, dzień jak co dzień,
spałeś niespokojnie, jakiś przedmiot spadł —
podnosisz go i stawiasz na miejscu

dlatego coś w tobie jest dawne i silne,
obnażone,
jakbyś dotknął prawdy
albo mądrości ukrytej w przysłowiu

Z tomu Em Nome da Luz (2022)

.

ÉTICA

abres as janelas ou a porta
e não é a luz só que entra, mas o trissar dos pássaros,
o cheiro da chuva, o húmido das ervas.
é um dia comum apenas, um dia como os outros,
dormiste mal, há um objeto caído
que devolves ao seu lugar

por isso, qualquer coisa em ti é ancestral e poderosa,
posta a nu,
como se tivesses atingido a verdade,
ou a fundura de um provérbio

De Em Nome da Luz (2022)

.

PETRICOR

przez cały miesiąc słońce
dręczyło ziemię,
potem przez drugi i trzeci.
kamienie pękały w dzień,
a nocą piły
rosę – biedne
spieczone stworzenia.
w czwartym miesiącu
chmury przyniosły swoją gazę,
ptaki skakały jak szalone,
zapach mokrej ziemi – ogromna
mineralna zupa –
wpełzł do domów, do łóżek,
do wyschniętych oczu.
milcząco zakotłowały się łzy,
ziemia wreszcie odkryła
jak sobie przebaczyć

Z tomu Em Nome da Luz (2022)

.

PETRICOR

um mês inteiro o sol massacrou
a terra
e outro mês e outro.
as pedras quebravam durante o dia
e à noite bebiam
o orvalho – pobres
criaturas esturricadas.
no quarto mês
as nuvens trouxeram a sua gaze,
os pássaros pulavam como doidos,
o cheiro da terra molhada – imensa
sopa mineral –
invadiu as casas, as camas,
os olhos ressequidos.
em silêncio borbulharam lágrimas,
a terra descobrira por fim
um modo de se perdoar

De Em Nome da Luz (2022)

.

W IMIĘ ŚWIATŁA

przebacz, przebacz wszystko.
w imię świeżych poranków,
gorących dni, w imię traw,
które są tylko trawami, lecz warte
twojego wiersza, w imię pierwotnych głosów
ptaków, które władają ziemią,
w imię światła

przebacz. przebacz wszystko

Z tomu Em Nome da Luz (2022)

.

EM NOME DA LUZ

perdoa, perdoa tudo.
em nome das manhãs frescas
dos dias quentes, em nome das ervas
que são ervas, mas valem
o teu poema, em nome das prístinas vozes
dos pássaros que se assenhoreiam da terra,
em nome da luz

perdoa. perdoa tudo

De Em Nome da Luz (2022)

.

Nota biograficzna, wybór wierszy i przekład: Michał Cieślik i Elżbieta Dąbrowski

.

João Ricardo Lopes: biografía breve y ocho poemas esenciales

Poetas y escritores de la literatura portuguesa; nuevos escritores de la literatura portuguesa; escritores lusos; nuevos poetas portugueses
Fotografía de Catarina Lopes (2025)

.

João Ricardo Lopes (Guimarães, 1977) es poeta, narrador y crítico literario portugués. Licenciado en estudios de lengua y literatura, ejerce la docencia en los niveles de enseñanza básica y secundaria, en las áreas de Lengua Portuguesa, Portugués como Lengua No Materna y Literatura Portuguesa.

Desde su debut literario en 2001, ha publicado siete libros de poesía, un volumen de cuentos y una recopilación de crónicas que integran textos previamente divulgados en la prensa periódica y en su página digital. Su obra figura asimismo en un considerable número de revistas especializadas, antologías y recopilaciones literarias de ámbito nacional e internacional.

Su producción poética se caracteriza por un diálogo semiótico e intertextual constante, en el que abundan las referencias a otros autores, desde Homero hasta José Tolentino de Mendonça. Igualmente significativa resulta la dimensión écfrasis de su escritura, que establece una relación sensible con la pintura, la fotografía, así como una lectura heterogénea de compositores como Johann Sebastian Bach, Vivaldi o Joaquín Rodrigo.

En su obra adquieren especial relevancia los temas de la memoria, la filiación, la búsqueda del silencio y de la paz interior, lo que propicia una aproximación temática y estética a los rubaiyat de Yalal ad-Din Rumi, a los haikus japoneses y a la poesía introspectiva y esencialista de autores como Anise Koltz, Ian Hamilton o Tomas Tranströmer. Su escritura también se apoya en una revalorización de los gestos cotidianos y en una constante reflexión sobre la función del arte y la dualidad creativa-destructiva inherente al ser humano.

Aunque ha cultivado con notable acierto la narrativa breve (a menudo en clave satírica o de ironía mordaz, donde se enfrentan humor y erudición), João Ricardo Lopes ha sido principalmente reconocido por sua produção poética.

POÉTICA

de lo que más me complace
es de esta luz
conquistada,
de las blancas esquirlas de la voz
entre los papeles, de la furia del viento
en medio de los tendederos,
de la memoria encordonando
los antiguos sábados
cuando fregábamos el suelo de la casa
con jabón
y éramos humildes siervos
de una causa mayor
y nos sentíamos limpios
y tranquilos

(APA)

EUTRAPELIA

cuando los días fuesen
muy pesados, repetitivos, atroces,
tal vez puedas recordarte
del magnífico jarro amarillo
que renace todos los años
en la parte más oscura del jardín,
o de las palabras sabias de Epicuro,
o de las palabras santas de San Agustín,
y amar la belleza de otro modo,
o conocerla más allá
de las formas, de los colores, del sentido común,
midiéndola no ya por la intensidad
y aspavientos,
sino por el bien que te hace

(APA)

EL OLIVO DE LANZAROTE

existe en las cosas viejas
la certeza inexorable de que la vida
no falla
en su pacto con la muerte

pienso en el olivo de Lanzarote,
en aquel que Saramago mandó traer
y que un día también,
entre lava negra y polvo de pozolana,
tendrá piel de tortuga centenaria
y vástagos que le tuerzan el tronco,
ahora joven
y arrogante

CEREZAS

de ese fruto se extrae una memoria
de fuego y de frío,
de palabras lánguidas y suspiros dolientes
a lo largo de la casa

mi abuela materna escogía
las más rubicundas, y yo las comía con broa,
decía: la sangre de las cerezas cura el dolor de los viejos
e inocula en los jóvenes la tristeza,
porque su carne es incierta
al contar del amor

yo nunca supe querer las cerezas.
es como las supersticiones
para las que no hay conjuro

veo a los pájaros asaltar los árboles
y llevárselas deprisa por el aire.
será cosa de almas,
no les envidio el júbilo

la sangre que les tiñe el pico
me parece un mal presagio:
sé – no sé cómo, pero sé –
que pronto morirán

(AMI)

TORMENTA

al menos eso,
al menos eso,
los relámpagos regodeándose
en el espacio,
alegrando la noche,
los truenos percutiendo
en los goznes de las puertas,
el olor de la tierra seca
que los dedos de la lluvia
levantan.
al menos eso,
saber algo despierto
en nosotros y para nosotros,
como un vibrato al piano
que alguien toca
a altas horas,
justo a tiempo de salvarnos

(APA)

EL CARNAVAL Y LA CUARESMA SEGÚN BRUEGEL

admitamos que la vida nos mueve
ora a la derecha, ora a la izquierda
de este lienzo de Bruegel,
obligándonos a la estricta observancia de la tristeza unas veces,
otras la obligando nosotros a la extraña idolatría de la risa

canta, hijo mío, canta
dijiste en la entrada del porche
y también que los apóstoles de la melancolía
son los más fanáticos entre los que pecan
y los más terribles asfixiadores del sol

(SAL)

CINE PARADISO, GIUSEPPE TORNATORE, ENNIO MORRICONE

¿por qué a veces la noche arde en nosotros
en una inflorescencia de remordimientos?
¿qué son el bien y el mal?
¿cómo dos granos de arena
cuando oponemos entre si
la pulpa hostil de nuestros dedos?

(SAL)

RARAS VECES TRESPASAN LA PUPILA

raras veces traspasan la pupila
tan duras casas de piedra

bajo la concha del resplandor de la luna, azul y amarillo
el hombre sonríe desde dentro, desde muy dentro de sí

es un hombre de memorias
aturdido por la sombra de los colosos

pero es difícil saber lo que piensa ese hombre
es difícil saber lo que sueña ese hombre

está quieto, inerte, parado a gran distancia
como si fuese una despedida

y nosotros que así lo miramos
sentimos todo el frío de la tierra inundarnos el cuerpo

(JL)

Al final de cada poema figura el nombre del traductor. Traducciones de Alfredo Pérez Alencart (APA), Santiago Aguaded Landero (SAL), Jesús Losada (JL) y Alba María Iglesias (AMI).